Strzelby dla San Sebastian
Groźny bandyta, Leon Alastray (Anthony Quinn) ucieka przed wymiarem sprawiedliwości. Znajduje schronienie u mnicha, który za udzielenie pomocy bandycie zostaje skazany na banicję. Meksyk, rok 1746. Leon Alastray, wyjęty spod prawa rewolwerowiec ucieka przed pościgiem. Schronienia udziela mu franciszkanin, ojciec Józef (Sam Jaffe). Gdy miejscowi dowiadują się, że duchowny ukrywa u siebie bandytę wypędzają ich obu z miasta. Ojciec Józef i przebrany za duchownego Leon tułają się w poszukiwaniu schronienia. Pewnego dnia trafiają do na pozór wymarłej osady. Tutaj czai się snajper, który śmiertelnie rani ojca Józefa. Leon spotyka tu także półkrwi Indianina, Teclo (Charles Bronson). Od niego dowiaduje się, że na miasteczko regularnie napadają Indianie z plemienia Yaqui, którzy postanowili wymordować wszystkich okolicznych chrześcijan. Yaqui ze szczególnym okrucieństwem odnoszą się do duchownych. Mieszkańcy miasteczka proszą Leona, aby pozostał z nimi jako ich nowy duchowny. Leon zgadza się. Od chwili jego przybycia miasteczko zaczyna lepiej prosperować. Leon doprowadza do końca budowę tamy, dzięki której można nawadniać okoliczne ziemie. Stara się też o zgromadzenie odpowiedniej ilości broni, aby mieszkańcy w razie niebezpieczeństwa mogli sami się bronić. Gdy wydaje się, że wszystko układa się nadzwyczaj pomyślnie, Indianie Yaqui powracają. W mieście dochodzi do okrutnej rzezi. Aby ratować mieszkańców, Leon postanawia wysadzić tamę. Tylko tak udaje mu się przepędzić Indian.
